KIA 26.07-2.08
ładowanie...

21 sierpnia 2017

Imieniny:

ładowanie...

złóż życzenia

Znak zodiaku: Lew
sprawdź horoskop

Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Lokale
  4. Mieszkania
  5. Handel
  6. Usługi
  7. Finanse
  8. Zdrowie i Uroda
  9. Praca
  10. Dodaj ogłoszenie
Na dożynki gminy Godów do Łazisk przybyło kilka tysięcy ludzi. Nie brakło honorowych obywateli gminy. Uroczystość była bardzo barwna i widowiskowa.
20.08.2017
0
W ręce kryminalnych wpadł 22-letni mieszkaniec Pszowa, który w prowadził agencję towarzyską w Rydułtowach. Czerpał korzyści z nierządu młodych kobiet!
18.08.2017
0
Nocą w domu przy ulicy Dolnej wybuchł pożar. W zgliszczach strażacy znaleźli zwłoki. To prawdopodobnie 44-letni właściciel.
18.08.2017
0
Bohaterzy serialu medyczno-kryminalnego pt. "Diagnoza", którego akcja toczy się w Rybniku, ponownie pojawili się w mieście. Już od 5 września natomiast ich losy będzie można śledzić na antenie telewizji TVN.
18.08.2017
0
PGG, do której należy kopalnia zespolona ROW (Ruchy Jankowice, Chwałowice, Marcel i Rydułtowy), zapewniła, że wycofuje się ze sprzedaży mułów i flotokoncentratów w związku z uchwałą antysmogową. Z jakim skutkiem? Droższym!
17.08.2017
0
Wodzisławscy policjanci zatrzymali nietrzeźwego 54-latka, który nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Nissanem uciekał przez radiowozem popełniając po drodze szereg wykroczeń. Według policji, usiłował też przejechać funkcjonariusza, a na koniec uszkodził radiowóz
21.08.2017
0
Jak na Śląsku doszło do sekularyzacji
15.11.2016   Rybnik, Region   Historia   Wydanie: 2016/45 (3092)

210 lat temu wojska pod wodzą Napoleona rozgromiły pruską armię, a mały cesarz nałożył na pokonane państwo ogromne kontrybucje. W konsekwencji pruski skarb bez skrupułów rychło sięgnął również po dobra kościelne i zakonne.

W bitwach pod Jeną i Auerstaedt stoczonych 14 października 1806 roku wojska francuskie Napoleona Bonapartego (1769-1821) rozgromiły wojska Fryderyka Wilhelma III (1770-1840). Na pokonane państwo pruskie cesarz Napoleon nałożył dystrybucje wojenne w wysokości 140 milionów talarów, co ze względu na wyczerpane wojną zasoby finansowe doprowadziło je do rozpaczliwego położenia.

Upaństwawiano wszystko

Skarb pruski ściągał pieniądze na spłatę zobowiązań wojennych, skąd się tylko dało, bez skrupułów sięgnął też po wypracowane przez wieki dobra Kościoła katolickiego. 10 października 1810 roku Fryderyk Wilhelm III wydał dekret, mocą którego skasowano w Prusach wszystkie klasztory i fundacje duchowne, a pozostałe po nich dobra przejął skarb państwa. Ten okrutny cios najsilniej uderzył w Kościół katolicki na Śląsku, gdzie powołana w tym celu specjalna komisja rządowa w szybkim tempie przejęła liczne klasztory i posiadłości kościelne. Kościół katolicki na Górnym Śląsku utracił wtedy około dwóch milionów talarów.

Cały ten kapitał w postaci wywłaszczonych dóbr został przez państwo pruskie rozsprzedany zamożnym nabywcom prywatnym, i to przeważnie innowiercom. Na licytacje wystawiano dobra klasztorne, wspaniałe paramenty liturgiczne i kościelne, jak drogocenne naczynia liturgiczne i dzieła sztuki, i to często za bezcen. Darzone szacunkiem świętości i zbezczeszczone przedmioty kultu religijnego należące do Kościoła masowo przechodziły w ręce spekulantów, handlarzy i bezbożników. Wyprzedawano całe kompleksy klasztorne, a te, których nie dało się spieniężyć, przekształcano w więzienia, koszary albo zakłady lecznicze.

Zniszczona oświata

Sekularyzacja zniweczyła też cały wielowiekowy dorobek oświaty i kultury na Górnym Śląsku, przyczyniając się przez to do wielkich strat moralnych i materialnych. Wraz z innymi dobrami wywłaszczono trzy istniejące na Górnym Śląsku gimnazja: w Opolu i Nysie prowadzone przez ojców jezuitów oraz w Głubczycach prowadzone przez ojców franciszkanów. Prócz tych trzech szkół gimnazjalnych rozwiązane zostały również szkoły w Rudach i Imielnicy prowadzone przez ojców cystersów, które na poziomie gimnazjalnym głównie kształciły ubogich chłopców z powiatów rybnickiego, raciborskiego i pszczyńskiego.

Najbiedniejsi uczyli się w tych placówkach całkowicie bezpłatnie i nawet kwaterunek wraz z utrzymaniem był dla nich darmowy. W latach 1744-1810 tylko w szkole rudzkiej cystersi wykształcili ponad dwa tysiące chłopców, których przygotowali do wyższych studiów uniwersyteckich. Tak więc przez konfiskatę majątku kościelnego rząd pruski uderzył również w śląską oświatę, odbierając wielu zdolnym chłopcom szansę edukacji. Już wtedy było to na rękę ludności napływowej, której przedstawiciele obejmowali wszystkie ekskluzywne posady i stanowiska na Śląsku z powodu braku wykształconych elit rodzimych.

Straty bibliotek

Sekularyzacja dóbr kościelnych spowodowała również nieobliczalne straty w zbiorach bibliotek klasztornych. Niepotrzebne nikomu księgozbiory wywożono z konwentów na taczkach, jako mało wartościowy towar służący do całkowicie innych celów. Aby nie dopuścić do kompletnej dewastacji bibliotek i ocalić resztki woluminów, profesor Johann Gustav Gottlieb Büsching (1783-1829) z Wrocławia opracował i przedłożył rządowi plan utworzenia biblioteki centralnej przy Uniwersytecie Wrocławskim, w której dostępne jeszcze księgozbiory mogłyby zostać zabezpieczone i wykorzystane.

Rząd pruski propozycję profesora zaakceptował i ocalałe jeszcze dzieła polecił zabezpieczyć. Zabezpieczone zbiory stanowiły jednak zaledwie niewielki wybór cenniejszych dzieł biblioteki wrocławskiej, drugą część upaństwowionych zbiorów śląskich wywieziono do Berlina i innych niemieckich miast. Szacuje się, że przed sekularyzacją majątków kościelnych w bibliotekach klasztorów śląskich przechowywano ponad jeden milion różnego rodzaju woluminów.

Kościół świecki

Sekularyzacja dóbr klasztornych wiązała się z kasacją prowadzonych przez zakony parafii, które włączone zostały do parafii prowadzonych przez proboszczów świeckich. Po tych roszadach istniało na Śląsku 233 parafii świeckich, którymi kierowali proboszczowie wybierani na zasadach swoistej ugody pomiędzy rządem i biskupstwem wrocławskim. Dotychczas bowiem, jeżeli proboszcz w jednej z tych parafii umarł w pierwszym, trzecim, piątym, siódmym lub jedenastym miesiącu roku, a więc w miesiącach nieparzystych, nowego proboszcza obierał rząd, jeśli zaś umarł w drugim, czwartym, szóstym, ósmym, dziesiątym i dwunastym miesiącu roku, czyli w miesiącach parzystych, proboszcza mianował biskup.

Wraz z wprowadzeniem nowego kodeksu prawa rządowego, w 1850 roku, dochodzić zaczęło do coraz ostrzejszych sporów biskupa wrocławskiego z rządem w sprawie obsadzania urzędów proboszczowskich. Aby wygasić zarzewie tych konfliktów bez potrzeby wprowadzenia znaczących zmian w istniejącym prawie, ustalono nową ugodę. Rząd pozostawił sobie 98 parafii z prawem obsadzania urzędu proboszcza, zaś prawo mianowania proboszczów w pozostałych 135 parafiach przekazał w ręce biskupa wrocławskiego. Nadal bez zmian pozostało utrzymanie duchowieństwa, kościołów i budynków kościelnych, które tak jak dotąd należało do obowiązków fiskusa, czyli kasy państwowej.

Oszukani cystersi

Wielowiekowa historia rudzkich cystersów skończyła się nagle i jakże niewdzięcznie. W roku 1809 zaczęła krążyć pogłoska o zamiarach rozwiązania wszystkich klasztorów na Śląsku i przejęciu ich majątków przez państwo. Na początku następnego roku pojawiło się nieoficjalne poufne żądanie ministra zarządzającego prowincją śląską, aby dla wstrzymania kasacji klasztorów cysterskich ofiarować 10 tysięcy talarów do państwowej kasy. Cystersi czym prędzej dokonali zbiórki tej sumy w zależności od dochodów i możliwości poszczególnych klasztorów, z czego na Rudy przypadło 1 400 talarów.

Na nic się to jednak zdało, 26 listopada 1810 roku do klasztoru w Rudach wdarli się egzekutorzy państwowi w otoczeniu żołnierzy. Na ich czele stali były radca wojenny i domen Prus Południowych komisarz królewski Korn oraz jego pomocnik referendarz von Witte z Wrocławia. W obecności opata Bernarda Galbierza (1746-1819, opat 1798-1810) oraz wszystkich 32 mnichów zebranych w refektarzu (wielkiej sali jadalnej) odczytali oni dekret sekularyzacyjny. Następnie zażądał komisarz wydania insygniów opata i pieczęci, kluczy do kasy, archiwum i skarbca oraz do pozostałych budynków klasztornych.

W majestacie prawa

Przedmioty te kazał położyć na odpowiednio przygotowanym na tę okazję stole pokrytym czarnym suknem, na którym ustawiono srebrny krucyfiks (ważący dziewięć funtów) otoczony sześcioma kandelabrami z woskowymi świecami. Po spełnieniu tych żądań komisarz sporządził protokół, zobowiązał zakonników do potwierdzenia zaznajomienia się z tym dokumentem własnoręcznymi podpisami i nakazał im opuścić klasztor. Dodajmy, że w dniu sekularyzacji do dóbr kościelnych do majątku klasztornego w Rudach należały również okoliczne miejscowości, które również upaństwowiono wraz z całą infrastrukturą rolną i przemysłową w podobnie rabunkowy sposób.

Były to: Zwonowice z 174 mieszkańcami i folwarkiem, Stodoły z 200 mieszkańcami, folwarkiem, fabryką żelaza, fryszernią żelaza i dwoma młynami, Stanice z 260 mieszkańcami i folwarkiem, Wielkie Rudy z 500 mieszkańcami i folwarkiem, Małe Rudy z 15 siodłakami (gospodarzami), 18 zagrodnikami i hutą miedzi, Maciejowakierz z 260 mieszkańcami i folwarkiem, Jankowice Rudzkie ze 160 mieszkańcami i folwarkiem, Dobiszów z 160 mieszkańcami i folwarkiem oraz Chwałęcice ze 100 mieszkańcami i folwarkiem. Tak oto po prawie sześciu wiekach owocnego gospodarowania cały majątek rudzkich cystersów bezprawnie przejęło państwo pruskie, aby dobra zrabowane w majestacie prawa wystawić na przetarg.

Wygnańcy w habitach

Wygnani zakonnicy rozproszyli się po różnych miejscowościach i utrzymywali się z tymczasowo przyznanych im pensji rządowych. Opat Bernard Galbierz osiadł w Raciborzu i pobierał roczną gratyfikację nadaną mu przez króla w wysokości 1 200 talarów. W Rudach pozostało zaledwie dziesięciu zakonników, mianowicie proboszcz z kapelanami, nauczyciel gimnazjum i kilku innych mnichów, których ostatecznie zarządzeniem z 2 czerwca 1813 roku królewska komisja zmusiła do natychmiastowego i bezwarunkowego opuszczenia klasztoru. W sumie po sekularyzacji klasztoru cysterskiego z Rud wygnano opata i wszystkich 32 przebywających tam mnichów.

Dobra przejęte przez państwo pruskie w 1810 roku
Cztery kolegiaty farne – w Opolu, Nysie, Raciborzu i Głogówku; trzy klasztory cystersów – w Rudach, Imielnicy w powiecie strzeleckim i Kazimierzu koło Głogówka; dwa klasztory Rycerzy Świętego Krzyża – w Raciborzu i Nysie; klasztor augustianów w Oleśnie; trzy klasztory dominikańskie – w Opolu, Nysie i Raciborzu; pięć klasztorów franciszkańskich – w Gliwicach, na Górze Świętej Anny, w Nysie, Raciborzu i Głubczycach; pięć klasztorów minorytów – w Opolu, Bytomiu, Koźlu, Głogówku i Wodzisławiu; dwa klasztory kapucynów – w Nysie i Prudniku; klasztor paulinów pod Głogówkiem; trzy klasztory żeńskie – sióstr magdalenek w Nysie, dominikanek w Raciborzu, norbertanek w Czarnowąsach pod Opolem; ponadto w Niemodlinie rząd skonfiskował wspólny majątek wikariuszy.

Księgi klasztorne, które udało się uratować
Według urzędowego zestawienia tylko z konwentów wrocławskich w bibliotece centralnej Uniwersytetu Wrocławskiego znalazło się: 15 tysięcy ksiąg z klasztoru św. Wincentego, 17 tysięcy z klasztoru na Piasku, 13 tysięcy z klasztoru św. Macieja, 10 tysięcy z klasztoru dominikanów, 12 tysięcy z klasztoru minorytów, 25 tysięcy z klasztoru kapucynów, 2 tysiące z klasztoru franciszkanów i 800 z klasztoru św. Klary. Z pozostałych klasztorów śląskich w bibliotece centralnej przy uniwersytecie we Wrocławiu zabezpieczono: 12 tysięcy ksiąg z Lubiąża, 13 tysięcy z Kresobora, 12 tysięcy z Rud, 11 tysięcy z Czarnowąsów, 20 tysięcy z Henrychowa, 6 tysięcy z Kamieńca, 4 tysiące z Wahlstatt, 7 362 z Żagania, 3 200 z Legnicy, 3 tysiące z Głogowa, 2 200 ze Strygowa, 1 200 z Jaworza, ponadto 1 100 z klasztorów franciszkańskich i 1 600 z klasztorów dominikańskich.

Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

sid 2016-12-01 20:28:37
niy pasi.
Jak kozali sie dzieciom uczyc to była germanizacjo, jak kozali robic to był wyzysk...Polokom pasowało robic antyniemiecko propaganda , obiecywac krowy i cuda wianki.Te same ludzie wola dzis narobic dzieci brac zasilki i 500 plus , bele niy robic..
Stanik z Rybnika 2016-12-01 11:59:26
Sekulyzacja
Jedni co się cieszyli to byli Chłopi , Rolnicy mało rolni , i Parobki co za kromka chleba pracowali na polach K .Kalasztorów i Kościołów. Prusacy miliony chektarów oddali Rolnikom ,Chłopom , i Parobkom ,tak powstały gospodarstwa rolne , bez oddawania dziesieciny i pracowania za darmo do kościoła Katolickiego ,ale to było tylko na Śląsku i na ziemiach pod zaborem Pruskim zamiast dzieci pracować do Kościoła to musieli iść do szkoły uczyć się czytać pisać i rachować Przyjezdnym na Śląsk analfabetom Polakom to nie pasowało nazwali to germanizacją przyjezdnych Polaków. .
Czytaj także
pokaż więcej
Rybnik. Miasto z ikrą
e KULTURA
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
Tresna
Praca w Niemczech
Nasza sonda
Czy jeszcze w tym roku uda się urządzić kąpielisko na Pniowcu?



41814,44046,44043,44040,44035,44033,44048,44047,44045,44044,44042,44038,44037,44036,44034,44031,44030,44029,44028,44027,44026,44025,44023,44022,44020,44019,44016,44015,44014,44013,44012,44039,44032,44021,43944,43930,44018,43974,43913,43854,43802,43975,43914,43856,43803,43743,43982,43745,43677,43611,43122,41464,41185,41139,41093,40871,43976,43915,43857,43804,43744,35489,35311,35310,30320,28101