Medhouse 6.09.2017-30.06.2018
Tresna - jesienny wypoczynek
ładowanie...

21 września 2017

Imieniny:

ładowanie...

złóż życzenia

Znak zodiaku: Panna
sprawdź horoskop

Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Lokale
  4. Mieszkania
  5. Handel
  6. Usługi
  7. Finanse
  8. Zdrowie i Uroda
  9. Nauka
  10. Praca
  11. Podaruję
  12. Różne
  13. Dodaj ogłoszenie
Władze ROW Rybnik uważają, że spółka Ekstraliga niesłusznie ukarały klub za przewinienie jednego zawodnika i złożyły odwołanie. Decyzje muszą zapaść jeszcze we wrześniu, bo w pażdzierniku ruszają baraże o utrzymanie na najwyższym szczeblu.
20.09.2017
1
Zakład wciąż jest własnością francuskiego koncernu EdF, który jednak prowadzi z PEC rozmowy na temat ogrzania domów w mieście i okolicy.
20.09.2017
1
Gdyby nie to, że 37-latka akurat przechodziła w pobliżu i zareagowała, widząc omdlałego mężczyznę w przenośnej toalecie, mogłoby dojść do tragedii.
19.09.2017
2
Uczennica Zespołu Szkół nr 1 wspięła się na cmentarny krzyż, uszkodziła figurę Jezusa, kładła się na grobie przykryta wieńcem, który pewnie zabrała z innego grobu. Jej brat robił zdjęcia, które trafiły do sieci...
18.09.2017
0
Z powodu przeraźliwego ziąbu ludzie zaczęli palić w kotłach i stężenie pyłu zawieszonego w powietrzu przekroczyło graniczną wartość o 200 procent.
18.09.2017
8
Dzisiaj nad ranem doszło do nieudanej próby kradzieży pieniędzy z bankomatu na osiedlu Sikorskiego. Sprawcy zbiegli z pustymi rękami, szuka ich policja.
20.09.2017
0
O czarownicy, co zbierała pożytek cz. 1
10.01.2017   Rybnik, Region   Publicystyka z regionu   Wydanie: 2017/02 (3100)

Nieznajoma jeździła na targ pełnym wozem i pełnym wracałaObca kobieta wprowadziła się do domu pod lasem dosłownie z niczym, a już niebawem opływała w dostatki. Ludzie zaczęli patrzeć na nią podejrzliwie.

Kiedyś, dawno temu pod lasem w Jejkowicach mieszkała kobieta, którą wszyscy uważali za czarownicę! Dlaczego? Przybyła nie wiadomo skąd, bez męża, jedynie z dwoma małymi jeszcze córkami. Kupiła starą, zrujnowaną chatę na końcu wsi. Wprowadziła się do niej latem zaledwie z kilkoma tobołkami, a zimą jeździła już saniami zaprzęgniętymi w dwa wypielęgnowane siwki, niczym najbogatsza gospodyni we wsi! Każdej niedzieli z samego rana wyjeżdżała gdzieś z dziewczynkami, ale w rybnickim kościele nikt z sąsiadów nigdy jej nie widział. Być może była innego wyznania, bo nie wykazywała najmniejszej chęci do nawiązania kontaktów z mieszkańcami wsi, takiej opcji nikt jednak nie brał pod uwagę. Nic dziwnego, że bardzo szybko przylgnęła do niej opinia skrytej, obcej baby, po której nie wiadomo czego można się spodziewać!.

W każdą środę kobiety ze wsi jeździły do Rybnika na targ. Jedna wiozła kopy jaj w kobiałkach, inna półfuntki masła albo wiaderko twarogu, mieszek kaszy czy żywego wieprzka, by sprzedać to w mieście i kupić dla rodziny solidne buty i ciepłe, wierzchnie odzienie. Tylko bogatsi gospodarze, a i to nie zawsze, odwiedzali kramy, na których mieniły się wszystkimi kolorami wstążki, jedwabne chusteczki i eleganckie zapaski, bieliło cieniuchne płótno i przyciągały wzrok wspaniały koronki. Tylko baba spod lasu jeździła w obie strony pełną furką. Do Rybnika wiozła kosze jaj, ogromne góry twarogu, całą dzieżkę masła i konwie śmietany, zaś kiedy wracała, często na jej wozie chrumkało tłuste prosię lub gęgały utuczone gęsi, pęczniały wory mąki i kaszy.

Czasem wionęło zapachem pysznych kiełbas, których wiozła co najmniej cała nieckę. Na dodatek obie jej córki były zawsze ubrane najstrojniej z całej wsi, choć nie miały własnej ziemi. Kłuło to w oczy bogatszych gospodarzy, ale wkrótce się uspokoili, ponieważ wywnioskowali, że baba zajmuje się handlem. Dom pod lasem stawał się coraz zasobniejszy, był nawet wspanialszy niż domostwo wójta, którym kiedyś chlubiła się cała wieś. Pewnego roku jednak okolicę nawiedziła wielka susza, a wraz z nią przyszła bieda. Przestały turkotać furki i bryczki zmierzające w kierunku Rybnika. Jeden tylko wóz przemierzał tę drogę niezmiennie i zawsze załadowany w obie strony, dlatego ludzie znowu patrzyli zazdrośnie na babę spod lasu.

Nadeszło lato, spadł deszcz, zazieleniły się pola, ale za jakiś czas znowu powróciła susza i wypaliła ziemię do cna! Wtedy we wsi zaczęto szeptać, że ktoś niechybnie rzuca uroki. W niedzielę ksiądz grzmiał z ambony o karze za grzechy, choć jednak gromił wiarę w zabobony, ludzie i tak myśleli swoje. Stali się też ogromnie podejrzliwi. Sąsiad zwracał uwagę na sąsiada, czy aby złym okiem na pole nie spojrzy albo czego pod nosem nie mamrocze, jak idzie miedzą, a to był dopiero początek.

O tym, co wkrótce wydarzyło we wsi, dowiecie się za tydzień.

Elżbieta Grymel

Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Brak komentarzy
Czytaj także
pokaż więcej
Rybnik. Miasto z ikrą
e KULTURA
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
Tresna
Praca w Niemczech
Nasza sonda
Czy rząd Polski powinien podnosić sprawę reparacji?




42161,44282,44281,44271,44268,44260,44291,44290,44289,44288,44287,44286,44279,44278,44277,44275,44274,44273,44272,44270,44269,44267,44266,44265,44264,44263,44262,44261,44259,44258,44257,44280,44244,44225,44204,44189,44221,44170,44124,44065,44018,44223,44171,44125,44060,44020,44173,43982,43745,43677,43611,41464,41185,41139,41093,40871,44224,44172,44126,44068,44019,35489,35311,35310,30320,28101