Medhouse 6.09.2017-30.06.2018
Tresna - jesienny wypoczynek
Eko Okna
ładowanie...

18 listopada 2017

Imieniny:

ładowanie...

złóż życzenia

Znak zodiaku: Skorpion
sprawdź horoskop

Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Lokale
  4. Mieszkania
  5. Handel
  6. Usługi
  7. Finanse
  8. Zdrowie i Uroda
  9. Praca
  10. Różne
  11. Dodaj ogłoszenie
Tankował paliwo i nie płacił. Kiedy policjanci chcieli go zatrzymać, uciekał.
17.11.2017
0
17.11.2017
0
To nie jest dobra informacja dla kierowców. W przyszłym roku zamknięty zostanie wiadukt między rondem Chwałowickim a rondem Kamyczek w centrum Rybnika!
16.11.2017
7
Tomasz Cioch, kierownik Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, został Pełnomocnikiem Prezydenta Rybnika ds. Inwestycji i Gospodarki przestrzennej.
14.11.2017
0
Jerzy Makula zdobył w lotnictwie wszystko, był na wszystkich kontynentach poza Antarktydą. W życiu najważniejsza jest dla niego przyjaźń i rodzina.
10.11.2017
2
Kochanek kobiety uciekał przez okno. A właściciel mieszkania myślał, że to włamywacz!
17.11.2017
0
Skatowym szlakiem: Na zamku w Altenburgu
15.04.2017   Region   Kącik skatowy   Wydanie: 2017/15 (3113)

Pomnik waletów w Altenburgu to jedyna tego typu osobliwość na świecieWerner Mandera, jeden z założycieli Polskiego Związku Skata, zabierze nas dziś na wycieczkę do miasta, w którym prawdopodobnie powstał skat.

Na Śląsku mamy mnóstwo miłośników skata, wielu z nich interesuje się nie tylko samą grą, ale też jej historią i tym, co się z nią wiąże, a to ogromny obszar obyczajowości. Werner Mandera, jeden z założycieli Polskiego Związku Skata i współautor książki "Skat dla wszystkich", obecnie prezes klubu Marcel Radlin, uważa nawet, że skat jest częścią śląskiego dziedzictwa. Dziś wraz z nim zajrzymy do kolebki tej gry, za którą uważa się Altenburg w Turyngii. To bowiem właśnie tam rozegrały się wydarzenia, od których tak naprawdę zaczęły się dzieje skata, jakiego znamy dziś.

Dwie wizyty

– Byłem tam dwa razy: najpierw na przełomie lat 80. i 90., bo musiałem poruszyć ten wątek w książce, która ukazała się w 1991 roku, a później kilka lat temu. Z paroma kolegami z okręgu Śląsk Południe uczestniczyliśmy wtedy w pucharze Saksonii i postanowiliśmy wykorzystać okazję, by zajrzeć do Altenburga i przejść ten niezwykły skatowy szlak, bo naprawdę warto – relacjonuje Werner Mandera, który urodził się w Rydułtowach, a obecnie mieszka z żoną w Radlinie.

Altenburg to miasto liczące ponad tysiąc lat, które niegdyś było stolicą księstwa o tej samej nazwie. W pierwszej połowie XIX stulecia saksońskim notariuszem i nadwornym adwokatem był Fryderyk Ferdynand Hempel, który wraz ze swoim przyjacielem, miejskim urzędnikiem nazwiskiem Neele mieli wymyślić skata. Przekazy podają, że było to w 1817 roku. Ile w tym prawdy, trudno dziś stwierdzić (teorii na temat powstania starej gry jest wiele), nie ma zresztą pewności, czy Hempel i jego kumpel nie byli aby zwykłymi knajpiarzami, bo są i takie hipotezy, ale gra zaistniała i zaczęła robić karierę, największą oczywiście w Niemczech.

Pierwszy kongres

7 sierpnia 1886 roku w Altenburgu odbył się pierwszy kongres skatowy. W sali domu Bruehla, który udzielił mu gościny, zebrało się ponad tysiąc pasjonatów, i to nie tylko z Niemiec, ale także z innych krajów. W ciągu trzech dni uchwalili pierwsze ujednolicone przepisy tej gry, a potem zasiedli do rywalizacji. Z czasem natomiast w starych murach zamku powstało skatowe muzeum. W jednej z sal wystawowych wisi duża tablica. Wypisano na niej nazwiska graczy, którzy uczestniczyli w turniejach na zakończenie kolejnych kongresów. Do 1956 roku odbyło się ich czternaście, a rekord z 1928 roku, kiedy to przy 688 stolikach grało 2752 szkaciorzy, dotąd nie został pobity.

Co ciekawe, podział Niemiec na NRD i RFN miał wpływ również na skata, ponieważ do istniejącego już związku graczy z siedzibą w Altenburgu dołączył kolejny – z siedzibą w Bielefeld, nazywanym drugą stolicą skata, gdzie też istnieje muzeum. Być może ten dualizm sprawił, że gdy runął berliński mur, w październiku 1990 roku nasi zachodni sąsiedzi zorganizowali 25. kongres skatowy w Hamburgu. – Przebiegał on pod hasłem zjednoczenia i pojednania narodów niemieckich – podaje w książce Werner Mandera.

Czytaj także:
Sekcyjni giganci z Wisusa

Kolebka w zamku

Historyczną kolebką skata pozostaje jednak Altenburg, gdzie w muzeum można zobaczyć m.in. prasę z 1600 roku, za pomocą której wyrabiano karty, są pierwodruki i stare matryce, bogata biblioteka. A w gablotach gdzie by nie spojrzeć, są karty. Chyba wszystkie rodzaje i do wszystkich gier, jakie dotąd wyprodukowano na świecie. Polska też jest tam widoczna, a reprezentują ją m.in. karty z polskimi wzorami i napisami z 1690 roku. To dzieło saksońskiego artysty Gottfrieda Johanna Hildebranda. Talia liczy 36 kart w czterech kolorach (chodzi o barwy), które odpowiadają niemieckim i śląskim, a tuzy zdobią proporce z herbami Orłów, Pogoni, Jednorożców i Jeleni!

– To muzeum uświadamia, że właściwie każda dziedzina życia i każde wydarzenie wciąż znajduje odbicie w kartach. Zobaczyć tam można karty zakładów pracy, restauracji, górników i innych branż. Są karty okolicznościowe, wydane np. z okazji mistrzostw Europy czy mistrzostw świata w skacie, jak również, o na pewno zadziwi wiele osób, z podobizną Lecha Wałęsy w czasach, kiedy był polskim prezydentem – wylicza Werner Mandera, który sam ma kolekcję liczącą około 250 talii, a wciąż, jak mówi, miałby ją czym uzupełnić. – W muzeum nie wolno robić zdjęć, są za to sklepiki z kartami, jednak talie dużo kosztują. Mimo to widziałem osoby, które brały i po 15 sztuk! – dodaje.

 

Pomnik i gospoda

Z kolei na placu Bruehla na wysokim cokole króluje duża rzeźba. Każdy szkaciorz, jak tylko ochłonie po tym, co zobaczył w gablotach, orientuje się, że to walczące dupki, czyli najwyższe atuty w skacie. Autorem pomnika był profesor Ernst Pfeiffer, a fundatorem miasto, które chciało uczcić kongres z 1903 roku. W czasie drugiej wojny światowej władze hitlerowskie przetopiły monument na armaty, jednak władze NRD uznały, że był częścią bogatej spuścizny i w 1954 roku nakazały jego rekonstrukcję. Rok później walety na placu Bruehla znowu zaczęły swoją bijatykę.

W centrum starego Altenburga jest jeszcze jedna ciekawostka: 400-letni ratusz, w podziemiach którego mieści się gospoda Ratuszowa. Bywali w niej podobno już Hempel i Neele, być może tu wymyślali grę. Sale zdobi boazeria zakończona fryzem biegnącym przez wszystkie ściany, na którym mamy pochód postaci ze skatowej talii. Otwiera go walet krojcowy, a zamyka szelowa siódemka. – To wszystko daje wyobrażenie, jaką popularnością cieszą się karty w Europie – podsumowuje Werner Mandera.

PS Kilka informacji i zdjęcie pomnika waletów pochodzi z książki "Tylko dla szkaciorzy" Jana Rakoczego z 1957 roku.

Elżbieta Piersiakowa
Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Brak komentarzy
Czytaj także
pokaż więcej
e KULTURA
Rybnik. Miasto z ikrą
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
LEON
Praca w Niemczech
Nasza sonda
Ile samochodów jest w Twojej rodzinie?




Tresna
42990,44749,44744,44740,44722,44704,44747,44748,44742,44741,44738,44737,44736,44734,44733,44731,44730,44729,44728,44727,44726,44725,44724,44723,44721,44720,44719,44718,44717,44715,44714,44746,44745,44743,44695,44694,44681,44648,44574,44523,44440,44735,44739,44528,44442,44403,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,44529,44441,44407,44342,44279,35489,35311,35310,30320,28101