Kukiz- Ciokan
GumiSil
Adam MIelcarek
Krzysztof Cichy
Jacek Pogocki
MIrosłąw Weis
Marzena Walasek
Marcin Burdzik
Medhouse 6.09.2017-30.06.2018
Medhouse 6.09.2017-30.06.2018
Ostoja - Domki nad morzem
Jadwiga Buryn
Eko Okna nowe
Ostoja - Domki nad morzem
Marzena Walasek
Jacek Pogocki
Kukiz- Ciokan
Marcin Burdzik
MIrosłąw Weis

18 października 2018

Imieniny:

ładowanie...

złóż życzenia

Znak zodiaku: Waga
sprawdź horoskop

Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Lokale
  4. Mieszkania
  5. Handel
  6. Usługi
  7. Finanse
  8. Zdrowie i Uroda
  9. Nauka
  10. Praca
  11. Podaruję
  12. Różne
  13. Dodaj ogłoszenie
W czwartek, 18 października, o godzinie 7.30 w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym nr 3 w Rybniku rozpoczął się bezterminowy strajk. - W akcji strajkowej biorą udział wszystkie grupy zawodowe. Jesteśmy zdeterminowani. Wszelkie inne próby osiągnięcia porozumienia zawiodły – mówi Piotr Rajman, przewodniczący Solidarności w szpitalu.
18.10.2018
2
Kompromitacja sądu. Dzisiaj w rybnickim ośrodku Sądu Okręgowego w Gliwicach ruszyć miał proces 20-letniego Adriana P., oskarżonego o zabójstwo 17-letniej Alicji F. z Boguszowic. Niestety, oskarżony nie dostał na czas zawiadomienia o terminie rozprawy. I stwierdził, że... zachwiane zostało jego prawo do obrony.
17.10.2018
0
Na terenie miejskiego wysypiska powstała instalacja do produkcji prądu z tzw. gazu składowiskowego. To pierwsze tak ekologiczne rozwiązanie w regionie
16.10.2018
1
1,5 mln zł zalega generalny wykonawca swoim podwykonawcom, pracującym przy budowie domów czynszowych w Żorach - tak twierdzą przedstawiciele kilkunastu firm. 12 października rano pikietowali z tego powodu pod magistratem.
12.10.2018
1
Na cześć rybnickich bajsbolistów z KS Polonia Rybnik, którzy w tym sezonie po raz kolejny obronili tytuł Mistrzów Polski, stanęła nowa dekoracja. To nic innego jak sporych rozmiarów rzeźba bejsbolisty
18.10.2018
0
Podwykonawcy firmy Erbud, którzy budowali domy czynszowe Zakładów Techniki Budowlanej, zapowiedzieli na 19 października od godz. 10 blokadę Ronda Rowieńskiego. Skomplikuje to m. in. przejazd z Żor do Rybnika i na autostradę A1
18.10.2018
0
O ko(b)zach utopka Kozodoja
30.08.2017   Region   Publicystyka z regionu   Wydanie: 2017/35 (3133)

Dudy i kobzaZ tej historii dowiadujemy się, że cała gromada utopków chciała przenieść się do innego stawu i szczęśliwie nadarzył się jej wygodny środek transportu... Okoliczności wskazują natomiast na to, że głową owej rodziny był jeden z najsłynniejszych wodników.

Czy rzeczywiście opowieść ta ma coś wspólnego ze słynnym utopkiem Kozodojem z legendy, którą Wam niedawno opowiadałam? Trudno tego dociec, choć wiele na to wskazuje. Najważniejsze wydaje się przede wszystkim to, że cała historia rozegrała na tym samym terenie, a interesujący nas utopiec miał całkiem podobne zawołanie, zwłaszcza dla niewprawnego ucha!.

Pewnego razu chłop nazwiskiem Glizda wracał swoją furką z miasta. Trochę się zasiedział w karczmie i powrót do domu wypadł mu późnym wieczorem. Księżyc wprawdzie świecił, ale co chwilę chował się za chmury, a droga do wsi prowadziła koło kilku wielkich i malowniczych stawów. W dzień miejsce to było bardzo urokliwe, ale w nocy można tu było spotkać utopca, a takie spotkanie nie wróżyło nic dobrego! Zmęczona kobyła ledwo ciągnęła wóz, a furman, lekko podchmielony drzemał na koźle. Nagle do jego uszu dotarły wojskowe komendy wydawane gromkim głosem:

– Raz – dwa, raz – dwa! – rozlegało się na drodze. – Trzymaj szereg, raz – dwa! W kobzy duj! – padła komenda i rozległ się wrzaskliwy głos dud, a na drodze pojawiła się kolumna niewielkich stworzeń. Chwilę później zza chmury wyłonił się księżyc i w jego świetle chłop ujrzał, że drogą maszeruje gromada utopków. Kiedy zorientowały się, że są obserwowane, zniknęły jak zdmuchnięte powiewem wiatru i droga znów była pusta. Stary Glizda uznał w związku z tym, że mu się coś przywidziało i popędził batem kobyłę, która wyraźnie przyspieszyła biegu.

Nagle stary furman usłyszał odgłos podobny do pacnięcia, zupełnie jakby gruszka ulęgałka wpadła do siana, który wiózł z przeznaczeniem na obrok dla konia, a potem coś pacnęło drugi i trzeci raz... Przerażony przestał liczyć, choć wydawało mu się, że podobnych odgłosów musiało być co najmniej kilkanaście. Kiedy nieco ochłonął, lekko odwrócił się i spojrzał do tyłu przez lewe ramię. I co zobaczył? Otóż na jego wozie siedziała cała rodzina utopców, jedynie matki z nimi nie było, ale powszechnie uważano, że utopce płci żeńskiej należały do rzadkości i na dodatek były bardzo brzydkie. Dlatego utopce płci męskiej często szukały żon w ludzkim świecie, ale o tym pisałam już w opowiadaniach drukowanych na łamach "Nowin" około trzech lat temu.

– Glizdo – odezwał się największy z utopców. – Zawieźcie nas do Magierkowego stawu, a nagroda was nie minie!– zapewnił.

– Ty wymoczku! – zaperzył się dziadek Glizda. – Skąd znasz moje nazwisko?– zapytał po chwili zaintrygowany.

– Dużo by tu można powiedzieć, ale wy pewnie nie chcielibyście tego słyszeć... – i utopiec zawadiacko przekrzywił swój czerwony kapelusik.

– Dobra, dobra – burknął starzyk. – Od diabelskiego nasienia nic nie wezmę w nagrodę, ale ty mógłbyś mniej grać na tej piszczale, bo uszy puchną! – dodał.

– Zgoda! – odrzekł utopiec.

Dobili więc targu i dziadek Glizda strzelił z bata. Kobyłka ruszyła wolno w stronę wsi, bo staw chłopa Magierka znajdował się na jej skraju. Tam utopce opuściły wóz, jeden po drugim skacząc zręcznie do wody. A zmęczony gospodarz Glizda, bez oglądania się za siebie, ruszył prosto do swojej zagrody. Tymczasem wczesnym rankiem jeden z gospodarzy z tej właśnie wsi wybrał się na targ, jednak tam wcale nie dojechał. Dlaczego? Ano dlatego, że zbierał ryby, którymi usłana była cała droga. Kiedy miał ich już pół wozu, zawrócił do domu. We wsi mówiono potem, że ktoś musiał uciekać z kradzionymi ryby i nie spostrzegł, jak mu się z beczki wylały, ponieważ gościniec był w wielu miejscach mokry.

Jedynie dziadek Glizda wiedział, co się wydarzyło, ale milczał jak zaklęty. Liczył na to, że utopiec dotrzyma słowa i tak też się stało!

Nowe miejsce zresztą bardzo spodobało się wodnikowi, który już nie psocił i dął w swoje dudy bardzo rzadko, głównie po to, żeby ostrzec mieszkańców wioski przed niebezpieczeństwem.

Elżbieta Grymel

W co dmuchał utopiec
PS: Do tej opowieści wkradła się pewna nieścisłość. Wspomniany utopiec mógł dmuchać w dudy, nie w kobzy, ponieważ kobza jest instrumentem strunowym. Skąd więc taka pomyłka? Zapewne stąd, że w niektórych regionach dudy nazywają kozami (np. na Podhalu). A może stąd, że czasem o szkockim dudziarzu mówi się kobziarz? To już, drodzy Czytelnicy, musicie rozstrzygnąć sami! Ja ze swej strony dołożyłam wszelkich starań, żeby przekazać opowieść tak, jak ją usłyszałam.

Elżbieta Grymel
Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Brak komentarzy
Czytaj także
pokaż więcej
e KULTURA
Rybnik. Miasto z ikrą

Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
Praca w Niemczech
Nasza sonda
Czy dostałeś już pieniądze z programu Dobry Start?




Tresna
44125,46620,46612,46603,46589,46621,46619,46618,46617,46616,46615,46614,46611,46609,46608,46607,46606,46605,46604,46602,46601,46600,46599,46598,46597,46596,46595,46594,46593,46592,46591,46554,46553,46512,46438,46368,46585,46543,46504,46470,46435,46586,46544,46505,46471,46436,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,46258,46120,46045,46031,46034