PGE Elektrownia
GumiSil
Medhouse 6.09.2017-30.06.2018
Ostoja - Domki nad morzem
GumiSil
PGE Elektrownia

19 kwietnia 2019

Imieniny:

ładowanie...

złóż życzenia

Znak zodiaku: Baran
sprawdź horoskop

Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Mieszkania
  4. Handel
  5. Usługi
  6. Finanse
  7. Turystyka
  8. Praca
  9. Różne
  10. Dodaj ogłoszenie
Po reportażu Uwagi TVN w Żorach wrze. Sąsiedzi chorej psychicznie 60-latki mówią, że doszło tu do niebywałego skandalu. Policjanci i ratownicy medyczni wyprowadzili ją do karetki prawie nagą. Policja przekonuje, że starsza pani zrzucała z siebie wszystkie okrycia. Komendant jednostki polecił wszcząć postępowanie sprawdzające, czy zarzuty wobec funkcjonariuszy są zasadne.
17.04.2019
0
Rybniccy radni chcą wspomóc strajkujących nauczycieli. Członkowie komisji oświaty zapowiedzieli, że będą szukali możliwości prawnych, by strajkujący nauczyciele otrzymali wynagrodzenie za okres strajku. Paradoksalnie w Rybniku nauczycieli wspierać chce PO i WdR, a w sąsiednim Jastrzębiu - PiS...
17.04.2019
1
Piątka mężczyzn oskarżona o pobicie ze skutkiem śmiertelnym i zabójstwo Jacka Hrycia z Jastrzębia-Zdroju nie wyjdzie na wolność. W piątek sąd zdecydował o przedłużeniu aresztu tymczasowego w ich przypadku do 4 czerwca.
16.04.2019
0
Tak skandowali pracownicy jednostek samorządowych, którzy w czwartek (11 kwietnia) demonstrowali przed urzędem miasta. Przyszli z transparentami, trąbkami i bębnami domagać się podwyżki pensji. Delegacja protestujących wręczyła prezydentowi Piotrowi Kuczerze, który opuścił na moment sesję rady miasta, petycję w tej sprawie.
11.04.2019
1
RYBNIK. Związkowcy żądają 800 zł brutto dla każdego pracownika Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 3 w Rybniku. W październiku zeszłego roku wywalczyli 400 zł, choć domagali się 1200. Dyrekcja odpowiada, że placówki nie stać na kolejny wzrost wynagrodzeń.
08.04.2019
0
Tacy funkcjonariusze są dla policji powodem do dumy. St. sierż. Jacek Sikora z komendy w Jastrzębia-Zdroju wracał po pracy do domu w Żorach. Na osiedlu Księcia Władysława zatrzymał 20-latka, który pisał na filarze budynku
18.04.2019
0
Nocne przejażdżki z upiorem
Śląskie strachy i straszki
06.02.2019   Region   Publicystyka z regionu   Wydanie: 2019/06 (3206)

Wątki o upiorach są dość szeroko rozpowszechnione. Spotkałam się z nimi w czasie pobytu na Słowacji, gdzie słyszałam kilka „upiornych” opowieści, ale także w okolicy Żor. W pobliżu mojego rodzinnego miasta zanotowałam tylko dwa takie przypadki, z których jeden tu teraz przytoczę. Osoba opowiadająca tę historię w latach 70. ubiegłego wieku twierdziła, że wydarzyła się ona co najmniej sto lat temu.

W pewnej wsi mieszkało młode małżeństwo. Zaledwie zdążyli się pobrać, a tu wybuchła wielka wojna! Młodego męża ściągnięto do wojska, a w domu została żona spodziewająca się dziecka. Przed wyjazdem małżonek zapewnił swoją połowicę, że bez względu na sytuację on postara się ją odwiedzić, kiedy tylko dziecko się urodzi. Z frontu przychodziły od czasu do czasu listy pełne miłosnych zapewnień, a potem nagle przestały się pojawiać, jakby nożem uciął! Kobieta zamartwiała się, czy czasem jej mężowi nie stało się coś złego, ale rodzina ciągle ją pocieszała, mówiąc, że czasy są burzliwe i listy mogą spóźniać się lub nawet ginąć po drodze.
Kiedyś jedna z sąsiadek, życzliwa, starsza pani, poradziła jej, żeby na parapecie okna stawiała na noc zapaloną świecę, to wtedy jej światło sprowadzi zaginionego męża do domu. Młoda mężatka od razu tak uczyniła. Nie musiała długo czekać, bo pewnej nocy ktoś delikatnie zapukał w szybę. Za oknem stał jej mąż, choć był blady i wymizerowany. Kobieta chciała go wpuścić do środka, ale on nie chciał nawet przekroczyć progu, choć wcześniej bardzo pragnął ujrzeć swoje nowonarodzone dziecko. Tłumaczył żonie, że ma tylko chwilę, a potem posadził ją za sobą na konia, który czekał obok, i pognali na szaleńczą przejażdżkę. Błoto pryskało spod kopyt wierzchowca, wiatr świszczał im w uszach, a kobieta musiała trzymać się kurczowo męża, żeby nie spaść. Sam zaś małżonek wydał jej się jakiś inny, bo kiedy ona trzęsła się ze strachu, on śmiał się dziko, czego wcześniej nigdy nie robił! Widać tak zmieniła go wojna. Tak żona usprawiedliwiała go w duchu. Młody żołnierz pojawiał się w swojej chacie jeszcze kilkakrotnie, ale zawsze nocą, twierdząc, że tylko wtedy może niepostrzeżenie opuścić swoje bojowe stanowisko.
Każde takie odwiedziny kończyły się szaleńczą konną eskapadą. Podczas jednej takiej jazdy żona siedząca za mężem zauważyła na kołnierzu jego munduru ślady suchej ziemi i chciała je strzepnąć. Nagle koń zaczął wierzgać i ręka jej się omsknęła, dlatego niezamierzenie odgarnęła włosy w tyle głowy jeźdźca. Widniała tam wielka rana również ubrudzona piaskiem i ziemią! Wtedy przypomniały jej się opowieści babci i zamarła ze zgrozy, ale szybko się opanowała i nie dała nic po sobie poznać. Gdy tylko stanęli na podwórku, w pośpiechu zsiadła z mężowskiego konia i z ulgą dopadła zbawczych drzwi domu. Wiedziała bowiem, że jej mąż, który okazał się upiorem, bez jej wyraźnego zaproszenia tam nie wejdzie.
Następnego dnia młoda żona dostała urzędową informację, że jej mąż poległ w walce kilka tygodni wcześniej i jest pochowany koło miasteczka N. Potem jednak jeszcze przez wiele nocy zjawa męża krążyła wokół domu i usiłowała wywołać swoją żonę na zewnątrz. Zaglądała we wszystkie okna, które młoda kobieta zabezpieczyła, kładąc na parapety poświęcone krzyże. Mimo próśb żony, mąż nie zamierzał jednak odejść, więc umęczona jego obecnością kobieta musiała sięgnąć po bardziej drastyczne środki. Wezwała babę, która odprowadzała duchy w zaświaty. Powiedziała ona młodej gospodyni, że sama sprowadziła upiora do domu, słuchając rady sąsiadki i stawiając świecę w oknie, bo dusze zagubione lecą zawsze do światła, podobnie jak ćmy. Potem baba objaśniła, jak ma się zachować podczas wykonania rytuału: powinna nieustannie modlić się z zamkniętymi oczami aż do chwili, kiedy ona zawoła ją pełnym imieniem. Młoda matka wzięła w objęcia swoje maleńkie dziecko i zasiadła z nim na zydelku w kuchni i mocno zacisnęła powieki, a baba wzięła się za wypędzanie zjawy. Młoda gospodyni słyszała na zewnątrz domu straszne krzyki i lamenty, ale oczu nie otwierała, ciągle powtarzając w myśli „zdrowaśki”. Zdawało jej się, że sytuacja trwała całe wieki, ale w końcu usłyszała głos baby wołający ją po imieniu. W chacie panowała przerażająca wręcz cisza. Obie kobiety przesiedziały w milczeniu do rana. Kiedy wzeszło słońce, obie równocześnie wyszły przed dom i ujrzały tam przerażający widok: cały ogród był zniszczony! Jednak duch męża nie pojawił się już więcej i młoda kobieta mogła żyć w spokoju.

Ps. Choć osoba opowiadająca nazwała ducha młodego żołnierza upiorem, brak tu pewnego dla niego znaku szczególnego. Zjawa ta nie wysysała z nikogo krwi, żeby móc żyć po śmierci.

Elżbieta Grymel
Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Brak komentarzy
Czytaj także
pokaż więcej
Rybnik. Miasto z ikrą
e KULTURA
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
Praca w Niemczech
Nasza sonda
Czy korzystasz z nowego parkingu wielopoziomowego w Rybniku?




Tresna
47122,47467,47458,47456,47435,47410,47473,47472,47471,47470,47469,47468,47461,47466,47465,47464,47462,47460,47459,47453,47457,47455,47454,47451,47450,47449,47447,47446,47445,47443,47442,47420,47419,47407,47316,47315,47421,47366,47342,47304,47283,47422,47367,47343,47305,47285,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,46258,46120,46045,46031,46034