SKOK
SKOK

18 sierpnia 2019

Imieniny:

ładowanie...

złóż życzenia

Znak zodiaku: Lew
sprawdź horoskop

Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Lokale
  4. Mieszkania
  5. Handel
  6. Usługi
  7. Finanse
  8. Zdrowie i Uroda
  9. Turystyka
  10. Praca
  11. Różne
  12. Dodaj ogłoszenie
W piątek 16 sierpnia na rybnickim kampusie odbył się wyjątkowy piknik historyczny na 100-lecie powstań śląskich. Nie zabrakło pokazów, warsztatów i stanowisk grup rekonstrukcyjnych.
16.08.2019
0
Rozmowa z Ing. Michalem Heřmanem, MBA, dyrektorem zarządzającym, prezesem zarządu OKD a.s., producentem węgla kamiennego w Republice Czeskiej
14.08.2019
0
Krążą słuchy, że w wyborach do sejmu nie wystartuje poseł Grzegorz Janik, bo został skreślony z listy. Bolesław Piecha, lider Prawa i Sprawiedliwości w okręgu wyborczym rybnickim nr 30, nie potwierdza ani nie zaprzecza.
14.08.2019
3
Nowa siedziba PINB znajdzie się w innym miejscu: być może o wiele dalej niż centrum Rybnika.
14.08.2019
0
Wojewódzki Szpital nr 2 W Jastrzębiu Zdroju jest wyjątkowy. Dlaczego? Choćby dlatego, że zapewnia kompleksową opiekę nad mamą i dzieckiem.
15.07.2019
4
W sobotę 17 sierpnia na rybnickim rynku będzie miał miejsce piknik patriotyczny pod hasłem "Śląscy bohaterowie Polski". Imprezę organizuje Fundacja Polskie Dziedzictwo Śląska wraz z posłem na Sejm RP Czesławem Sobierajskim
16.08.2019
0
Skutki libacji nad stawem
Śląskie strachy i straszki
05.06.2019   Region   Publicystyka z regionu   Wydanie: 2019/23 (3223)

W przysiółku Przyłęk mieszkało zgrane trio kamratów: Czesław przezwiskiem Bosy, Walek – syn kowala i Hanik, organiściok. Ten ostatni nie był synem organisty, choć po wsi krążyły takie wieści, ale jego matką była dworska wyrobnica zwana hrubą Maryną. Nikt z całej tej trójcy za kołnierz nie wylewał i często ci młodzi ludzie balowali w soboty do północy albo i dłużej w karczmie leżącej w sąsiedniej wsi.

W ową pamiętną noc wyszli jednak z karczmy wcześniej, bo panien było mało i właściwie nie było z kim tańczyć. Nie omieszkali jednak zabrać ze sobą niedopitą wódkę i każdy niósł prawie pełną butelkę. Kiedy zbliżali się do Polokowego stawu, zauważyli, że ktoś rozpalił nad nim ognisko. Była pełnia, więc jasne światło księżyca oświetlało całą niemal okolicę. Wokół stawu niósł się zapach pieczonego mięsa, a przy ognisku siedział tylko jeden, niemłody już człowiek w myśliwskim stroju. Jako że mieli ze sobą poczęstunek, to bez żenady wprosili się na ucztę.
– Pokwolony panoczku, mogymy sie ku wom przisiednońć? – zagaił najśmielszy z młodzieńców Hanik. Choć był lekko zawiany, nie uszło jego uwadze, że gość siedzący przy ognisku skrzywił się nieco na takie powitanie.
– Gorzoła momy! – dorzucił Walek i wtedy myśliwy skinął głową na znak zgody.
Każdy dostał kawałek zajęczego mięsa na listku chrzanu, a chłopaki puścili w ruch kolejno swoje flachy: najpierw zrobił to Walek, a kiedy pokazało się w niej dno, swoją wydobył Czesław. Niedługo potem i Hanik musiał sięgnąć do swoich zasobów. Kiedy i ta butelka się skończyła, myśliwiec sięgnął ręką za siebie i postawił przed nimi gąsiorek miodu. Walek i Czesław rzucili się zaraz na ten napitek i pociągali jak smoki, dlatego po chwili padli na trawę i zaczęli chrapać. Pozostał tylko Hanik i myśliwy.
– Skond żeście som panoczku? Bo jakbyście byli stond, to jo bych was musioł znać, a jakoś sie wos przypomnieć niy poradza? – pytał zaciekawiony Hanik, choć lekko szumiało mu w głowie.
– Możnej my się już kaj potkali, ale jo sam miyszkom niydłogo. Umrził feszter ze Zabrzegu i jo pryiszoł na jego miejsce. Pódź napijymy sie, bo przeca yny my dwa łostali! I feszter wyciągnął tym razem z zanadrza piersiówkę pełną miętówki.
Hanik przyjął poczęstunek, ale miętówka była tak ostra, że młodzian od razu nieco przetrzeźwiał.
– Do Zabrzega je przeca daleko, chciało sie wom iś taki kawoł drogi? – Hanik zaczął badać swego rozmówcę.
– A coś ty chopie, policyjon jaki, że taki dochodzyni robisz? Tak mi sie spodobało i fertik! Napij sie!
– Niy gorszcie sie na mie panoczku, jo yno tak ze ciekawości... – Hanik nie dokończył tłumaczenia, bo poczuł, że owa piersiówka, którą trzymał w ręce, zaczyna wyczyniać jakieś dziwne harce. Spojrzał na nią i zdębiał! On trzymał w ręku wielką zieloną żabę! Stworzenie wyrwało mu się i skoczyło w trawę. Wtedy przeraził się tak bardzo, że zaraz całkiem wytrzeźwiał.
– Ło Boziczku, skim jo sie zadoł? – jęknął i spojrzał w kierunku, gdzie jeszcze przed chwilą siedział gospodarz tej nocnej imprezy. Ale jego już nie było. Światło księżyca wyraźnie podkreślało pusty pniaczek i ledwo tlące się ognisko.
Chłopaka strach obleciał po raz drugi, więc podniósł się z ziemi i rzucił budzić kolegów, ale żaden z nich nie miał zamiaru wstać i udać się do domu. Hanik nie zostawił ich jednak w biedzie, tylko posiedział przy nich do świtu, odmawiając różaniec. Dopiero poranny ziąb rozbudził jego kamratów na dobre. Szczękając zębami powlekli się w stronę zimnego już teraz ogniska. Obok niego stały trzy butelki po wódce zapełnione pod wierzch kozimi bobkami i dwie nieżywe, ale mocno zmaltretowane, zielone żaby.
Młodzieńcy ledwo dowlekli się do przysiółka i chorowali równo przez tydzień, a czym wymiotowali, to lepiej nie wspominać! Podczas tej nocnej uczty musieli pożreć wszystkie nieczystości, jakie od lat zalegały w tym zaniedbanym stawie. Kiedy doszli do zdrowia, długo spierali się o to, kim był ich nocny gospodarz. Pewne poszlaki wskazywały, że mógł to być utopek albo sam rogaty, bo on też lubił przybierać postać myśliwca.

Elżbieta Grymel
Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Brak komentarzy
Czytaj także
pokaż więcej
Rybnik. Miasto z ikrą
e KULTURA
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
Nasza sonda
Czy jesteś za zaostrzeniem kar dla pijanych kierowców




47726,48178,48173,48172,48171,48011,48177,48181,48180,48179,48176,48175,48174,48170,48169,48168,48167,48165,48163,48162,48161,48160,48159,48158,48157,48156,48155,48154,48153,48152,48151,48136,48083,48082,48035,48034,48127,48095,48052,48027,47982,48128,48096,48053,47983,47929,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,46258,46120,46045,46031,46034