Reklama billboardowa
Medhouse 2.10.2019- 224.06.2020
Reklama billboardowa

Miasta

Rybnik
› Żory
› Jastrzębie-Zdrój
› Wodzisław Śląski
› Racibórz
› Region
Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Mieszkania
  4. Handel
  5. Usługi
  6. Finanse
  7. Zdrowie i Uroda
  8. Turystyka
  9. Praca
  10. Zwierzęta
  11. Różne
  12. Matrymonialne
  13. Dodaj ogłoszenie
Policja zatrzymała pięć osób podejrzanych o skonstruowanie i zdetonowanie ładunku wybuchowego na tarasie domu jednorodzinnego w Wyrach. Są wśród nich mieszkańcy powiatu rybnickiego. Podczas eksplozji w budynku było dwoje dzieci. Na szczęście nikt nie ucierpiał.
22.01.2020
0
Sam wielokrotnie pomagał i leczył, teraz sam potrzebuje leczenia. Sławomir Dziuba, lekarz z rybnickiego szpitala, choruje na stwardnienie zanikowe boczne. Aby przeżyć, potrzebuje drogiej terapii w berlińskiej klinice.
02.01.2020
0
Prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Rybniku akt oskarżenia wobec 68-latki, która w czerwcu zeszłego roku śmiertelnie potrąciła 35-letniego egzaminatora prawa jazdy. Kobieta odmówiła składania wyjaśnień i nie wyraziła skruchy. W dniu tragedii nie była w pełni poczytalna.
02.01.2020
0
Koszmar pani Heleny z Rybnika cięgnie się od 18 lat. Zapadły w nim dwa zupełnie odmienne wyroki sądowe – w pierwszym jej firma wygrała proces z Gillette (dziś Procter & Gamble), które domagało się zapłaty ponad 90 tys. złotych za niezamówiony towar. Później ten sam sędzia, w tej samej sprawie wydał zupełnie inny wyrok i zaczął się dramat właścicieli spółki. Helena Fleszar przyrzekła nad trumną męża, że nie spocznie, dopóki nie doprowadzi sprawy do końca.
23.12.2019
4
Przedstawicielka Fundacji "Rodzić po ludzku" prezentuje niepochlebne dla oddziału ginekologii i położnictwa WSS nr 2 w Jastrzębiu opinie. Zupełnie inne dane pokazuje szpital.
21.11.2019
5
Policjanci zatrzymali kolejną osobę, która ma związek z podłożeniem ładunku wybuchowego na tarasie domu jednorodzinnego w Wyrach. 35-letni mieszkaniec Knurowa wpadł 22 stycznia po południu, kiedy wracał wraz z rodziną z wakacji
23.01.2020
0
O utopku lubiącym zagadki
Śląskie strachy i straszki
10.07.2019   Region   Publicystyka z regionu   Wydanie: 2019/28 (3228)

W pewnym miasteczku niedaleko rynku znajdował się wielki staw. Niektórzy twierdzą, że było to w Rybniku, ale topografia się nie zgadza, bo w mieście Rybnik w okolicy rynku było kiedyś kilka stawów, nie tylko jeden. Ale wróćmy do legendy.

W tym stawie miał się podobno utopić jakiś rozrywkowy i przekorny młodzik, kiedy podpity wracał z karczmy, a kilka dni później pojawił się w nim utopiec. Jak wyglądał ów demon, trudno było powiedzieć, bo zjawiał się tylko nocą, a wtedy przypominał czarny ludzki cień. Wyskakiwał na brzeg, łapał każdego osobnika, który niefortunnym zbiegiem okoliczności zawędrował nad tę wodę i zadawał mu zagadkę. Kiedy jego ofiara nie potrafiła dać prawidłowej odpowiedzi, to bez ceregieli wciągał ją pod wodę i topił! Jaka to była zagadka i czy zawsze była taka sama, tego nikt nie wiedział.
Zapewne jednak jesteście ciekawi, jak świat dowiedział się o „zagadkowym” hobby utopca. Sprawa była dość prozaiczna. Nad staw zawędrowało dwóch „zawianych” kamratów. Jeden z nich musiał pójść w krzaki za potrzebą i zapewne przez to uratował swoje życie. Bo ten, który pozostał na łące, stał się ofiarą utopka. Mężczyzna, wychodzący z zagajnika, stanął jak rażony piorunem! Wielki czarny cień obejmował jego kamrata i dość głośno zadał mu zagadkę, która brzmiała tak: Co to znaczy, jak na drodze leżą cztery podkowy? Jaka była odpowiedź jego kompana, tego chłop niestety nie dosłyszał, ale musiała być niewłaściwa, bo po chwili jego kamrat i czarny cień zniknęli jak za podmuchem wiatru, a do przerażonego obserwatora dotarło tylko głośne: bul – bul! Jak oparzony pognał więc z powrotem do karczmy! Tam ubłagał kilku chłopów, żeby poszli z nim nad staw. Przyświecając pochodniami obeszli oni cały akwen dookoła, ale zaginionego niestety nie znaleźli. Jego ciało pływające w tatarakach odkrył nazajutrz właściciel małego wędrownego cyrku, który zatrzymał się tam, żeby napoić w stawie swoje konie. Kiedy mieszczanie opowiedzieli mu o wydarzeniu z poprzedniego dnia, cyrkowiec postanowił im pomóc, choć sam nie wiedział jeszcze jak to uczyni. Jeden z jego koni zgubił po drodze podkowę i najpierw musiał się udać do kowala. Ten szybko i zręcznie wykonał swoją pracę, a potem jeszcze poklepał konia po szyi mówiąc: No kawalerze, a teraz nie będziesz już biegał po wsi boso! I wtedy cyrkowcowi rozjaśniło się w głowie: To o to zapewne pytał utopek!
Kiedy zaczęło się zmierzchać, cyrkowiec poszedł nad staw w towarzystwie swego małego, ale silnego niezmiernie niedźwiadka, którego nazywał pieszczotliwie kotkiem lub synkiem. Zwierzak był mu potrzebny na wypadek, gdyby on sam nie potrafił rozwiązać zagadki utopka. Misiaczek był bardzo przywiązany do swego pana i nie pozwoliłby go nikomu tknąć, nawet utopkowi, więc mężczyzna w jego towarzystwie czuł się bezpiecznie. Kiedy tylko wędrowcy pojawili się na łące, czarny cień wychynął z wody. Utopek liczył zapewne na łatwą zdobycz, bo od razu przyskoczył do mniejszego. Szarpnął nim, ale ten mu oddał z niebywałą siłą, dlatego utopek trzymał się teraz od przybyszy w bezpiecznej odległości, ale nie zamierzał dać za wygraną.
– Ty, stary! – wrzasnął do cyrkowca. – Co to za zwierzę?
– Zgadnij! – poradził mu cyrkowiec.
Ale choć utopek wytężał swój mokry umysł, nic nie przychodziło mu do głowy, dlatego wrzasnął po raz drugi:
– Ja tu jestem od zadawania zagadek! Powiedz, co to jest, jak na drodze leżą cztery podkowy?
– To proste, utopku, ale najpierw zawrzyjmy układ: Jak odpowiem na twoje pytanie, ty przestaniesz nękać mieszczan, zgoda? A ja dodatkowo zaspokoję twoją ciekawość i powiem kim jest mój towarzysz!
Czarny cień pomruczał coś pod nosem, ale cyrkowiec udał, że nie dosłyszy, więc po chwili utopek wiedziony ciekawością wypowiedział głośno słowo: Zgoda! A potem drżąc z ciekawości dorzucił: A teraz gadaj!
– Jak na drodze leżą cztery podkowy – zaczął cyrkowiec – to znaczy, że jakiś koń biega po wsi całkiem boso. Prawda?
– Prawda! – ryknął cień, a potem dodał przymilnie: Dalej, gadaj dalej!
– Muszę ci wyjawić, że mój towarzysz to kot, a właściwie kocica ! Bengalska! Ona każdego roku urodzi tysiąc małych, miłych kotków, takich jak ten tutaj, a ja oddam je za darmo waszym mieszczanom, bo spodziewają się plagi myszy i szczurów!
– Nie rób tego! – wrzasnął utopek.
– Nie mogę złamać danego słowa! – spokojnym głosem oznajmił cyrkowiec. – Mam nadzieję, że i ty dotrzymasz swojego.
– Dotrzymam! – ryknął znowu utopek. – Przez te koty będę musiał wynieść się z miasta!
I tak się stało. Utopek już nigdy więcej się nie pojawił ani w miasteczku, ani w okolicy stawu.

Elżbieta Grymel
Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Brak komentarzy
Czytaj także
pokaż więcej
e KULTURA
Rybnik. Miasto z ikrą
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
MEDHOUSE
Nasza sonda
Czy jesteś za zaostrzeniem kar dla pijanych kierowców




47983,49061,48930,48929,48912,48732,49072,49070,49069,49067,49066,49065,49064,49063,49060,49059,49058,49057,49056,49055,49054,49053,49052,49051,49050,49049,49048,49047,49046,49045,49044,49032,49031,49030,48984,48983,49019,48961,48898,48857,48819,49020,48962,48899,48859,48821,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,46258,46120,46045,46031,46034