Weninger
Fundusz Górnośląski
Eko-okna czerwiec 2020
Eko-okna czerwiec 2020
Fundusz Górnośląski

Miasta

Rybnik
› Żory
› Jastrzębie-Zdrój
› Wodzisław Śląski
› Racibórz
› Region
Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Mieszkania
  3. Handel
  4. Usługi
  5. Finanse
  6. Praca
  7. Różne
  8. Matrymonialne
  9. Dodaj ogłoszenie
W kopalni Budryk w Ornotowicach doszło do eksplozji i pożaru metanu. Załoga została wycofana, wydobycie wstrzymano. Trzech górników zostało lekko poparzonych - informuje rzecznik Jastrzębskiej Spółki Węglowej Sławomir Starzyński.
02.07.2020
0
Pożyczki z niezwykle niskim oprocentowaniem, poręczenia kredytów i leasingów, dotacje oraz szkolenia i doradztwo – to tylko niektóre z form wsparcia dla śląskich przedsiębiorców, które oferuje Fundusz Górnośląski SA. Spółka wymiernie pomaga również właścicielom firm w dobie pandemii koronawirusa.
30.06.2020
0
Ulewy, jakie minionej nocy przeszły przez region, zalały m.in. dom przy ulicy Skalnej w Rybniku-Niedobczycach. 86-letnia kobieta trafiła do szpitala. To kolejne podtopienie w tym rejonie!
27.06.2020
0
Zgodnie z wytycznymi ministra zdrowia w całym kraju ruszyły zakłady fryzjerskie. Odwiedziliśmy dziś w południe 18 maja salon „Metamorfoza” w Żorach-Rowniu. Okazuje się, że zajęte są już wszystkie terminy... aż do początku czerwca.
18.05.2020
1
Rozmowa z Bartoszem Demczukiem, jednym z czterech Młodych Panów z Kabaretu Młodych Panów
10.05.2020
0
Ukradli je w nocy z 24 na 25 czerwca z czterech aut w Rybniku. Katalizatory zostały po prostu... wycięte. Jako części samochodowe, trafiły do sprzedaży. Szajka wpadła w Krakowie.
02.07.2020
0
Kiełbasa z ludzkiego mięsa cz. 1
Śląskie strachy i straszki
11.03.2020   Region   Publicystyka z regionu   Wydanie: 2020/10 (3261)

Często bywa tak, że wydarzenia historyczne są przyczyną powstania przeróżnych podań i legend, które żyją swoim życiem i nierzadko mają niewiele wspólnego ze swoim prawzorem. Tak było z legendami miejskimi, które wiążą się z powyższym tematem.


Prawie sto lat temu na Dolnym Śląsku w miejscowości Ziębice mieszkał przykładny, jakby się wydawało, obywatel nazywający się Karl Denke, który okazał się jednym z największych morderców seryjnych swoich czasów. Podejrzewano go również o kanibalizm, ale nie udało się tego udowodnić. Zwabiał do swego domu włóczęgów, osoby bezdomne i podobno nawet prostytutki, następnie je mordował, a pochodzące z ich ciał mięso peklował i sprzedawał we Wrocławiu (wtedy jeszcze Breslau) jako peklowaną wieprzowinę bez kości. Jednej jego niedoszłej ofierze udało się jednak uciec i stąd społeczeństwo dowiedziało się o jego procederze.
Sam Denke został aresztowany, ale nie odpowiedział za swoje czyny, bo powiesił się w celi więziennej. W związku z tym nie udało się ustalić czy był niepoczytalny, czy też mordował z zimną krwią. Wydarzenie to miało miejsce w1924 roku. Po jego śmierci znaleziono w zajmowanym przez niego domu liczne dokumenty osób poszukiwanych jako zaginione, zakrwawione ubrania i niezliczone ilości ludzkich kości.
To makabryczne odkrycie spowodowało spore zamieszanie w okolicy Ziębic. Niektórzy ludzie przestali kupować i spożywać mięso, a inni zaopatrywali się w nie tylko u gospodarzy hodujących trzodę, gdyż tylko wtedy mogli być pewni, że zamówione przez nich mięso naprawdę pochodzi od świni. Splajtowała też jedyna w tej okolicy fabryka konserw mięsnych. Pod koniec lat trzydziestych mój tato zaczął uczęszczać do szkoły kupieckiej w Katowicach i wspominał, że o podobnym procederze było jeszcze w tym mieście głośno. Bo zaledwie kilka lat wcześniej (a więc na przełomie lat 20. i 30.) miało tam dojść do zabójstwa kilku (tyle podobno tylko udało się udowodnić) młodych kobiet i dziewcząt, a ciała ich przerobione zostały na kiełbasy, które potem miano sprzedawać na targowiskach.
Pisząc ten artykuł zaczęłam od przeszukania wszechwiedzącego internetu. O ile o Karlu Denke napisano kilka artykułów, to o sprawie katowickiej nie znalazłam nic. Czyżby to były tylko echa zdarzeń, które miały miejsce na Dolnym Śląsku? A opowieści związane z katowickim procederem, które słyszałam jeszcze w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, były tylko miejską legendą?
Zapewne ludzie wierzyli w te opowieści, uważając je za prawdziwe, bo jeszcze w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku powszechnie przestrzegano dzieci przed ludźmi nawet im znanymi, którzy mogliby ich gdzieś wyprowadzić lub wysłać, a potem przerobić na kiełbasy! Obawy te nie były gołosłowne, bo jeszcze w roku 1952 podobny proceder przypisywano jednemu z mieszkańców Szczecina, choć udało mu się udowodnić tylko jeden przypadek zabójstwa.

Ps. Ciąg dalszy katowickiej historii, drodzy Czytelnicy, poznacie za tydzień.

Elżbieta Grymel
Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Brak komentarzy
Czytaj także
pokaż więcej
e KULTURA
Rybnik. Miasto z ikrą
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
LEON - KOPIA
Nasza sonda
Czy jesteś za zaostrzeniem kar dla pijanych kierowców



enowiny.pl - blok

49411,50915,50886,50851,50472,50369,50917,50916,50914,50913,50912,50911,50910,50909,50908,50907,50906,50905,50904,50903,50902,50901,50900,50899,50896,50895,50892,50894,50891,50890,50889,50780,50779,50778,50514,50504,50735,50666,50581,50495,50400,50736,50580,50401,50293,50188,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,46258,46120,46045,46031,46034