Eko-okna czerwiec 2020
Eko-okna czerwiec 2020

Miasta

Rybnik
› Żory
› Jastrzębie-Zdrój
› Wodzisław Śląski
› Racibórz
› Region
Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Lokale
  4. Mieszkania
  5. Handel
  6. Usługi
  7. Finanse
  8. Zdrowie i Uroda
  9. Praca
  10. Matrymonialne
  11. Dodaj ogłoszenie
Wszyscy kibicowaliśmy ośmiomiesięcznej dziś Oli Kozłowskiej z Rybnika, która urodziła się z połową serduszka. Dziewczynka przeszła operację w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Serduszko zostało naprawione, ale podczas pobierania krwi przed zabiegiem Oleńka zatrzymała się. Dziewczynka ma masywny obrzęk mózgu i nieodwracalne zmiany!
04.08.2020
0
Według autorów przepisów nowej dyrektywy unijnej papierosy mentolowe, poprzez zmianę smaku oraz zapachu, przyczyniały się do wzrostu liczby nałogowych palaczy. Papierosy „smakowały” więc paliliśmy je w większych ilościach. Mentolowy posmak sprawiał, że przestawaliśmy kontrolować ilość przyjmowanej przez nas nikotyny… Ale 20 maja 2020 roku z europejskiego rynku zniknęły wszystkie warianty popularnych mentoli.
31.07.2020
0
Tak stwierdził świadek - instruktor, u którego oskarżona o nieumyślne spowodowanie śmiertelnego wypadku na placu manewrowym wykupiła dodatkowe jazdy. 24 czerwca 2019 roku przejechała na terenie WORD-u w Rybniku 35-letniego Łukasza O. Wyrok w tej sprawie zapadnie prawdopodobnie 7 sierpnia.
07.07.2020
3
Ulewy, jakie minionej nocy przeszły przez region, zalały m.in. dom przy ulicy Skalnej w Rybniku-Niedobczycach. 86-letnia kobieta trafiła do szpitala. To kolejne podtopienie w tym rejonie!
27.06.2020
0
Rozmowa z Bartoszem Demczukiem, jednym z czterech Młodych Panów z Kabaretu Młodych Panów
10.05.2020
0
Z maczugą po sanepid
25.07.2020   Region   Aktualności  

Niemal wszyscy w Jastrzębiu Zdroju - poczynając od władz samorządowych oraz posłów Grzegorza Matusiaka i Krzysztofa Gadowskiego, a na niezbyt układnych internautach kończąc - deklarują, że dopadniętym przez koronawirusa górnikom oraz ich rodzinom nieba radzi by przychylić. I byłaby to szlachetność godna pomnika, gdyby nie cisnące się pytanie: dlaczego przy tej okazji, miast skrzyknąć się i zadziałać wspólnie, jastrzębskie VIP-y i hejterska orda okładają się nawzajem politycznymi maczugami?

Jeszcze dwie dekady temu jastrzębianie nikogo o łaskę nie prosili, bo sanitarne interesy, od badań wody w kranach i kąpieliskach aż po rozliczne opinie i przyzwolenia, załatwiali w swoim mieście. I wszyscy byli szczęśliwi. Tak bardzo, że komuś zaczęło to przeszkadzać. Wkrótce też zapadła decyzja o likwidacji terenowej placówki sanepidu w Jastrzębiu Zdroju i przekazaniu opieki nad mieszkańcami Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Wodzisławiu Śl.


Jastrzębianie, co oczywiste, głośno oponowali, ale że protestem ani Katowice, ani tym bardziej stolica zbytnio się nie przejęły, więc sprawa szybko ucichła. Tym bardziej, że miasto nie zatrzęsło się w posadach, a wodzisławski sanepid równie sprawnie, jak zlikwidowana placówka, badał jastrzębskie wody, wystawiał opinie i straszył kontrolami Bogu ducha winnych sklepikarzy i restauratorów.
Tak mijały lata aż po Rok Pański 2020, który nad Polską, Śląskiem, a nade wszystko nad subregionem rybnickim i największą górniczą enklawą – Jastrzębiem Zdrojem - zaciągnął koronawirusową zarazę. Kopalnie, z racji specyfiki pracy pod ziemią, stały się największymi w kraju ogniskami epidemii. I z taką to ekstremalną sytuacją przyszło zmierzyć się wodzisławskiemu sanepidowi, czyli "najbardziej obciążonej pracą stacji w całej Polsce".


W błagalnym liście o wsparcie do wojewody śląskiego pracownicy stacji tak pisali o swej sytuacji: "Na naszym terenie kwarantanną lub izolacja domową objętych było do tej pory blisko 13 tysięcy osób. Pracujemy siedem dni w tygodniu po 14 godzin (...) działamy w ogromnym stresie i zewsząd jesteśmy atakowani. (...) Inne służby - ochrona zdrowia, policjanci – dostają środki na wynagrodzenia za dodatkową pracę w szczególnych warunkach. A my ciągle słyszymy, że za nadgodziny oraz prace w niedziele i święta możemy sobie wybrać dni wolne. Tylko kiedy, skoro końca epidemii nie widać? (...) Jesteśmy już na granicy wytrzymałości psychicznej i fizycznej".


Wojewoda wymownie milczy


W sukurs wodzisławskiemu sanepidowi, a przede wszystkim nękanym przez koronawirusa jastrzębianom, pośpieszyły władze samorządowe. Prezydent Jastrzębia Zdroju Anna Hetman do wojewody śląskiego Jarosława Wieczorka: "Mieszkańcy miasta podkreślają niezwykle utrudniony, wręcz niemożliwy do uzyskania kontakt z pracownikami Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Wodzisławiu Śląskim. Informują, że wszystkie numery telefonów, podane na stronie internetowej Stacji są niedostępne dla zainteresowanych. Jesteśmy informowani o sytuacjach kuriozalnych, związanych z wielotygodniowym, bezskutecznym oczekiwaniem na wynik badania czy wydanie decyzji administracyjnej. (...) Być może, zasilenie w dodatkowe kadry Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Wodzisławiu Śląskim stałoby się rozwiązaniem opisanych w piśmie niedogodności".


Pilnował kopert, a nie kopalń


Kolejne pismo z identyczną argumentacją, choć innym wnioskiem końcowym, trafiło na biurko ministra zdrowia, Łukasza Szumowskiego: "Zwracam się do Pana Ministra – pisała prezydent Anna Hetman - o rozważenie możliwości utworzenia w Mieście Jastrzębie-Zdrój Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. Mając na uwadze niezwykle poważną sytuację epidemiczną, działalność Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Wodzisławiu Śląskim jest dla mieszkańców miasta rozwiązaniem niewystarczającym. Liczba zakażeń wyraźnie wskazuje na potrzebę utworzenia instytucji dedykowanej tylko naszemu miastu".
Wojewoda odpisał, że zwiększenie zatrudnienia w wodzisławskim sanepidzie leży w gestii Głównego Inspektora Sanitarnego i że do niego przesłał nasze pismo. A minister Szumowski, jak dotąd, milczy...
Skorzy do rozmowy okazali się natomiast jastrzębscy parlamentarzyści.
- Napisałem do wojewody śląskiego – mówił poseł Krzysztof Gadowski (PO) - żeby zwiększył ilość pracowników w wodzisławskim sanepidzie albo powołał nową jednostkę w Jastrzębiu-Zdroju. Rozumiem też irytację i zdenerwowanie ludzi, którzy przez wiele dni czekają na pobranie wymazów, a później na wyniki badań albo tygodniami tkwią na kwarantannie i bezskutecznie próbują dodzwonić się do stacji sanepidu.


A dalej było już całkiem politycznie: - Rządzący udają zaskoczonych skalą zakażeń w środowiskach górniczych, choć do 10 maja w województwie śląskim wykonano zaledwie 40 tysięcy wymazów. W tym samym czasie w regionie mazowieckim testom na obecność COVID-19 poddano blisko 150 tysięcy mieszkańców. Zabrakło też reakcji rządu w momencie pojawienia się pierwszych symptomów zakażenia górników. Bo to wtedy należało ograniczyć do minimum pracę kopalń, żeby w zarodku wygasić ogniska epidemii. Ale kto miał to zrobić, kiedy wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin zajęty był organizowaniem kopertowych wyborów prezydenckich, a wcześniej zlikwidował w resorcie stanowisko wiceministra ds. górnictwa. Sasin ocknął się dopiero po miesiącu, jak koronawirus rozprzestrzenił się już po wszystkich kopalniach i zainfekował wiele rodzin górniczych.


Ja nie piszę, ja gadam


Poseł Grzegorz Matusiak (PiS) dla odmiany nie darował sobie przytyku pod adresem szefowej jastrzębskiego magistratu. - Prezydent Hetman chce utworzyć w Jastrzębiu Zdroju stację sanepidu. I kogo w niej zatrudni? Piekarzy?
Tak pytał poseł Matusiak, co oznacza, że choć jastrzębian w wielkim ma poważaniu, to za szefową miasta i jej pomysłami nie przepada. - Ja nie rozsyłam pism - zapewniał Matusiak - bo to niczego nie załatwia. Ja rozmawiam...


Z Głównym Inspektorem Sanitarnym Jarosławem Pinkasem, dla przykładu, który zaręczył, że sanepid w Wodzisławiu dostanie kadrowe wsparcie.
- Otrzymałem też zapewnienie – mówił dalej poseł - że jak nawała pandemii przeminie, otworzymy w Jastrzębiu-Zdroju zamiejscowy punkt Narodowego Funduszu Zdrowia. Jestem za tym, żeby instytucje, które obsługują naszych mieszkańców, były jak najbliżej. Na przykład Zakład Ubezpieczeń Społecznych. W Jastrzębiu-Zdroju mamy więcej emerytów niż w Wodzisławiu, ale oddziału ZUS-u nie ma, choć kiedyś był. Przypomnę jednak, że to miasto wyrzuciło tę instytucję, nie zrobiło nic, by ją zatrzymać. A dzisiaj, niestety, wszystkiego odkręcić się nie da, bo potrzeb jest zbyt wiele – zakończył sentencjonalnie poseł Grzegorz Matusiak.


Z faktami dyskutować nie sposób. Szkoda tylko, że na pierwszą sprawę "nie do odkręcenia" typowana jest reaktywacja sanepidu, choć jeśli zważyć, że Jastrzębie wciąż pozostaje największą górniczą sypialnią, a eksperci nie wykluczają jesiennego nawrotu epidemii, stacja sanitarno-epidemiologiczna urasta w mieście do rangi instytucji pierwszej potrzeby. Problem jedynie w tym, że przy podejmowaniu decyzji władza liczy się z silnymi, a siła – nieważne, jak banalnie to zabrzmi – gnieździ się w jedności.
Szkoda więc, że nadzieję, iż obaj jastrzębscy posłowie, samorządowi liderzy i paru innych prominentnych VIP-ów skrzykną się, zdeponują polityczne maczugi w pancernej skrzyni i wspólnie zawalczą o reaktywację sanepidu w Jastrzębiu Zdroju, trzeba między bajki włożyć.

Józef Romanowski

Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Brak komentarzy
Czytaj także
pokaż więcej
e KULTURA
Rybnik. Miasto z ikrą
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
enowiny.pl - blok
Bochenek
Nasza sonda
Czy jesteś za zaostrzeniem kar dla pijanych kierowców




51074,51156,51112,50943,50851,50369,51160,51159,51158,51157,51155,51154,51153,51152,51151,51150,51149,51148,51147,51144,51143,51142,51141,51140,51139,51138,51137,51136,51135,51134,51133,51100,51098,51097,50909,50908,50735,50666,50581,50495,50400,50736,50580,50401,50293,50188,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,46258,46120,46045,46031,46034