ładowanie...

23 lipca 2017

Imieniny:

ładowanie...

złóż życzenia

Znak zodiaku: Lew
sprawdź horoskop

Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Lokale
  4. Mieszkania
  5. Handel
  6. Usługi
  7. Finanse
  8. Zdrowie i Uroda
  9. Praca
  10. Dodaj ogłoszenie
41-latek kierujący oplem o mało nie potrącił pieszych. Był kompletnie pijany. Okazało się tez, że ma już sądowy zakaz kierowania pojazdami mechanicznymi.
21.07.2017
1
Mieszkańcy ze zniczami spotkali się najpierw przed gmachem sądu okręgowego, a następnie przeszli przed budynek sądu rejonowego.
20.07.2017
13
Żona pana Józefa wezwała policję, bo mąż awanturował się po pijanemu. Policjanci przyjechali, zabrali gospodarza i go poturbowali. Usłyszeli za to wyroki w zawieszeniu. Orzeczenie jest prawomocne.
20.07.2017
0
Czworo młodych sportowców z naszego z regionu znalazło się w gronie stu najzdolniejszych sportowców w kraju. Teraz dostaną po 40 tysięcy zł rocznie z resortu, co z pewnością pomoże im rozwinąć skrzydła.
20.07.2017
0
Zakład jest przestarzały, ma złą opinię truciciela, ale zatrudnia około 180 osób. Urząd miasta uważa, że zdrowia mieszkańców nie można przeliczać na złotówki.
19.07.2017
5
Dr Czesław Burek, wójt Lubomi, żyje bardzo aktywnie. Jak nam wyznał, dobrą formę zawdzięcza pływaniu długodystansowemu w basenie przez cały rok, a ostatnio zaczął jeździć na rowerze. Poza tym pasjonuje się wędkarstwem
23.07.2017
0
O wybawianiu szczejkowickiego młynarza
28.02.2017   Żory, Region   Publicystyka z regionu   Wydanie: 2017/09 (3107)

 Kobieta zrobiła, jak duch przykazał, a we młynie zapanował spokójGdyby nie stara babulinka, która wypełniła polecenia uciążliwej zjawy z narażeniem własnej duszy, a może nawet i ciała, duch młynarza może do dziś błąkałby się po tym świecie!

Do mojej babci zachodziła często stara, zgarbiona babulka, o której mówiono, że wywołuje duchy i potrafi z nimi rozmawiać. Kiedy pojawiała się z wizytą, przytulałam się do babcinej spódnicy i wsłuchiwałam w jej opowieści. Bałam się tej dziwnej "starki", za którą, jak mi się wydawało, kroczył jakiś lodowaty ziąb, ale znacznie bardziej obawiałam się duchów, które mogły pojawić się wszędzie i nic nie stanowiło dla nich przeszkody.

Akurat w owym czasie w okolicy Szczejkowic umarł młynarz, jednak jego duch co noc nawiedzał swój dom, jak również i młyn, czyniąc przy tym wiele hałasu i szkód. Nie pomogło poświęcenie domostwa i młyna przez miejscowego proboszcza, bo gość z zaświatów pojawiał się nadal i stał się jakby bardziej zawzięty. W końcu zdesperowani potomkowie młynarza posłali po znającą się na rzeczy babę, w myśl zasady: "jak nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi". Liczyli na to, że dowiedzą się przynajmniej, czego chce od nich duch ojca. Babulka przybyła do nich dopiero późnym wieczorem, a tuż przed północą rozkazała wszystkim domownikom odmawiać modlitwy za zmarłych tak długo, dopóki ona nie skończy rozmowy z duchem.

Sama zaś wzięła w rękę kropidło ze święconą wodą i opisała też poświęconą kredą okrąg wokół siebie. Kiedy pojawił się duch, kobieta zapytała go w imię Boga, czego żąda. Okazało się, że zmarły młynarz domagał się trzydziestu mszy za swoją duszę i rozkazał zwrócić przywłaszczone kiedyś przez niego mienie prawowitym właścicielom. Na koniec zażądał najcięższej próby, którą musiała wykonać przepytująca go kobieta. Miała ona w wyznaczonym dniu o północy stawić się w żorskim kościele, odziana jedynie w białą płachtę.

Babulka nie miała wyboru, musiała zastosować się do owego żądania i umówionej nocy zjawiła się w świątyni. Co ciekawe, drzwi były otwarte, a kościół był wypełniony po brzegi, jednak ludzie byli jacyś obcy i przedziwnie, staromodnie ubrani. Zgodnie z tym, co jej powiedział duch, kobieta szybko odszukała ławkę, którą zajmował młynarz, i usiadła obok niego. Kiedy zbliżało się Ofiarowanie, ludzie zaczęli opuszczać ławki i kierować się w stronę ołtarza. Zgodnie z umową w tym momencie kobieta również opuściła ławkę, ale skierowała się w stronę wyjścia i szybko wybiegła z kościoła. Pędziła, ile sił w nogach w kierunku kościelnej bramy.

Kiedy ją mijała, poczuła, jak setki rąk zdzierają z niej biały obrus, którym się okryła. Nie oglądając się, goła jak ją Pan Bóg stworzył pobiegła prosto do swojego domu! Położyła się do łóżka, ale z emocji nie zdołała zasnąć, więc nazajutrz poszła na pierwszą poranną mszę. W pobliżu kościelnej bramy walało się wiele białych drobnych strzępków! Kobieta nie miała wątpliwości, że były to resztki jej białej szaty. To samo stałoby się z nią, gdyby nie zważając na ostrzeżenia ducha, zbyt późno wybiegła z kościoła!

Ludzie opowiadali, że od tego czasu duch młynarza przestał się pojawiać i we młynie zapanował spokój.

Elżbieta Grymel

Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Brak komentarzy
Czytaj także
pokaż więcej
Rybnik. Miasto z ikrą
e KULTURA
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
Tresna
Praca w Niemczech
Nasza sonda
Czy zmiany w sądownictwie mogą uderzyć w przeciętnego obywatela?




42572,43827,43826,43821,43819,43811,43837,43836,43835,43834,43833,43831,43830,43829,43828,43825,43823,43822,43820,43817,43816,43815,43814,43813,43812,43808,43807,43806,43804,43803,43800,43832,43818,43805,43763,43746,43802,43741,43672,43606,43546,43743,43699,43674,43609,43552,43745,43677,43611,43122,43090,41464,41185,41139,41093,40871,43744,43675,43608,43550,43511,35489,35311,35310,30320,28101