Eko Okna
Medhouse 6.09.2017-30.06.2018
Tresna - jesienny wypoczynek
ładowanie...

20 listopada 2017

Imieniny:

ładowanie...

złóż życzenia

Znak zodiaku: Skorpion
sprawdź horoskop

Ogłoszenia:
  1. Motoryzacja
  2. Nieruchomości
  3. Lokale
  4. Mieszkania
  5. Handel
  6. Usługi
  7. Finanse
  8. Zdrowie i Uroda
  9. Praca
  10. Różne
  11. Dodaj ogłoszenie
20.11.2017
0
Tankował paliwo i nie płacił. Kiedy policjanci chcieli go zatrzymać, uciekał.
17.11.2017
0
To nie jest dobra informacja dla kierowców. W przyszłym roku zamknięty zostanie wiadukt między rondem Chwałowickim a rondem Kamyczek w centrum Rybnika!
16.11.2017
9
Tomasz Cioch, kierownik Miejskiej Pracowni Urbanistycznej, został Pełnomocnikiem Prezydenta Rybnika ds. Inwestycji i Gospodarki przestrzennej.
14.11.2017
0
Jerzy Makula zdobył w lotnictwie wszystko, był na wszystkich kontynentach poza Antarktydą. W życiu najważniejsza jest dla niego przyjaźń i rodzina.
10.11.2017
2
Właściciele nielegalnego biznesu w jednym z garaży w Boguszowicach cięli i pakowali tytoń przy pomocy specjalnej maszyny. Zostali zatrzymani na gorącym uczynku przez policjantów z ogniwa patrolowo-interwencyjnego komisariatu w Boguszowicach
20.11.2017
0
O wybawianiu szczejkowickiego młynarza
28.02.2017   Żory, Region   Publicystyka z regionu   Wydanie: 2017/09 (3107)

 Kobieta zrobiła, jak duch przykazał, a we młynie zapanował spokójGdyby nie stara babulinka, która wypełniła polecenia uciążliwej zjawy z narażeniem własnej duszy, a może nawet i ciała, duch młynarza może do dziś błąkałby się po tym świecie!

Do mojej babci zachodziła często stara, zgarbiona babulka, o której mówiono, że wywołuje duchy i potrafi z nimi rozmawiać. Kiedy pojawiała się z wizytą, przytulałam się do babcinej spódnicy i wsłuchiwałam w jej opowieści. Bałam się tej dziwnej "starki", za którą, jak mi się wydawało, kroczył jakiś lodowaty ziąb, ale znacznie bardziej obawiałam się duchów, które mogły pojawić się wszędzie i nic nie stanowiło dla nich przeszkody.

Akurat w owym czasie w okolicy Szczejkowic umarł młynarz, jednak jego duch co noc nawiedzał swój dom, jak również i młyn, czyniąc przy tym wiele hałasu i szkód. Nie pomogło poświęcenie domostwa i młyna przez miejscowego proboszcza, bo gość z zaświatów pojawiał się nadal i stał się jakby bardziej zawzięty. W końcu zdesperowani potomkowie młynarza posłali po znającą się na rzeczy babę, w myśl zasady: "jak nie pomoże, to na pewno nie zaszkodzi". Liczyli na to, że dowiedzą się przynajmniej, czego chce od nich duch ojca. Babulka przybyła do nich dopiero późnym wieczorem, a tuż przed północą rozkazała wszystkim domownikom odmawiać modlitwy za zmarłych tak długo, dopóki ona nie skończy rozmowy z duchem.

Sama zaś wzięła w rękę kropidło ze święconą wodą i opisała też poświęconą kredą okrąg wokół siebie. Kiedy pojawił się duch, kobieta zapytała go w imię Boga, czego żąda. Okazało się, że zmarły młynarz domagał się trzydziestu mszy za swoją duszę i rozkazał zwrócić przywłaszczone kiedyś przez niego mienie prawowitym właścicielom. Na koniec zażądał najcięższej próby, którą musiała wykonać przepytująca go kobieta. Miała ona w wyznaczonym dniu o północy stawić się w żorskim kościele, odziana jedynie w białą płachtę.

Babulka nie miała wyboru, musiała zastosować się do owego żądania i umówionej nocy zjawiła się w świątyni. Co ciekawe, drzwi były otwarte, a kościół był wypełniony po brzegi, jednak ludzie byli jacyś obcy i przedziwnie, staromodnie ubrani. Zgodnie z tym, co jej powiedział duch, kobieta szybko odszukała ławkę, którą zajmował młynarz, i usiadła obok niego. Kiedy zbliżało się Ofiarowanie, ludzie zaczęli opuszczać ławki i kierować się w stronę ołtarza. Zgodnie z umową w tym momencie kobieta również opuściła ławkę, ale skierowała się w stronę wyjścia i szybko wybiegła z kościoła. Pędziła, ile sił w nogach w kierunku kościelnej bramy.

Kiedy ją mijała, poczuła, jak setki rąk zdzierają z niej biały obrus, którym się okryła. Nie oglądając się, goła jak ją Pan Bóg stworzył pobiegła prosto do swojego domu! Położyła się do łóżka, ale z emocji nie zdołała zasnąć, więc nazajutrz poszła na pierwszą poranną mszę. W pobliżu kościelnej bramy walało się wiele białych drobnych strzępków! Kobieta nie miała wątpliwości, że były to resztki jej białej szaty. To samo stałoby się z nią, gdyby nie zważając na ostrzeżenia ducha, zbyt późno wybiegła z kościoła!

Ludzie opowiadali, że od tego czasu duch młynarza przestał się pojawiać i we młynie zapanował spokój.

Elżbieta Grymel

Dodaj komentarz

Komentarze

* - pole wymagane

Brak komentarzy
Czytaj także
pokaż więcej
e KULTURA
Rybnik. Miasto z ikrą
Możesz ten artykuł oznaczyć jako przeczytany
Tresna
LEON
Nasza sonda
Ile samochodów jest w Twojej rodzinie?




Praca w Niemczech
42572,44760,44749,44740,44722,44704,44761,44759,44758,44757,44756,44755,44753,44752,44751,44750,44748,44747,44744,44742,44741,44738,44737,44736,44734,44733,44731,44730,44729,44728,44727,44746,44745,44743,44695,44694,44681,44648,44574,44523,44440,44735,44739,44528,44442,44403,44450,44340,44173,43982,43745,41464,41185,41139,41093,40871,44529,44441,44407,44342,44279,35489,35311,35310,30320,28101